Kim ostry jak brzytwa

Z kolei drugi powód to przypadająca na początek kwietnia rocznica urodzin Kim Ir Sena - wodza ludu i założyciela rządzącej w Phenianie dynastii Kimów. - Jego urodziny zawsze są świętowane w sposób spektakularny. Możemy domniemywać, że w tym roku będzie to odpalanie pocisku balistycznego, a może nawet kolejna próba jądrowa – zauważa dr Nicolas Levi. Tym bardziej, że rozwijająca program nuklearny KRLD ciągle potrzebuje kolejnych testów, aby technologicznie rozwijać projekt.

Biuletyn KRLD nie pozostawia wątpliwości w tym względzie: "Broń nuklearna KRLD służy jako wszechmocny cenny miecz broniący suwerenności i bezpieczeństwa państwa. Dlatego ta kwestia nie podlega dyskusji tak długo, jak będzie utrzymywać się amerykańskie zagrożenie nuklearne i ich wroga polityka".

Wojna wojska i rodziny Kimów

Zdaniem naszych rozmówców nie bez znaczenia jest też sytuacja wewnętrzna na północy półwyspu. - Do myślenia daje zachowanie armii północnokoreańskiej. Sytuacja wewnętrzna KRLD jest o wiele bardziej złożona niż zwykło nam się wydawać. Istnieje możliwość, że Kim Dzong Un został pchnięty ku tak wojowniczej retoryce przez wojskową wierchuszkę – dodaje dr Nicolas Levi.
REKLAMY GOOGLE

Tanie bilety PLL LOT
Podróżuj tanio szybko i wygodnie. Kupuj bilety online na LOT.com!
www.lot.com
Mieszkania półdarmo
Zobacz ile kosztuje mieszkanie. W Twojej okolicy. Sprawdź za darmo!
www.HomeBroker.pl

Imperializm nie ma szans. Plakat propagandowy z Korei Północnej
Imperializm nie ma szans. Plakat propagandowy z Korei Północnej

Przestrzelona propaganda?

Choć konflikt na półwyspie trwa już 60 lat, nowomowa KRLD zmienia się tylko kosmetycznie. Północnokoreańska retoryka wciąż opiera się na kilku mocnych filarach: kulcie wodzów, kulcie przodków i od jakiegoś czasu kulcie kobiet - matek wodzów. Dodatkowo zasady te mają duży związek z konfucjanizmem, co zwiększało siłę ich oddziaływania. Z pokolenia na pokolenie oddziaływanie propagandy jest jednak coraz słabsze.

- W dzisiejszych czasach trudno już władzom stworzyć z KRLD całkowicie zamkniętą enklawę. Mamy o tym szczątkowe informacje, ale technologia zaczyna docierać do Koreańczyków, a razem z nią coraz więcej informacji o zewnętrznym świecie – tłumaczy Pacuła.

Dr Nicolas Levi jednak zauważa - Pamiętajmy też, że choć dla nas język reżimu brzmi sztucznie i niewiarygodnie, młodzi Koreańczycy nie mają wyboru. Choć coraz lepiej wychwytują w nim fałszywe tony, żyją w kraju permanentnego terroru.

Biuletyny utwierdzają w takim przekonaniu: "Agresorzy są w poważnym błędzie, jeśli myślą, że mogą stłumić, tymi nikczemnymi atakami, głos sprawiedliwości KRLD. USA i ich sojusznicy powinni ponieść pełną odpowiedzialność za skutki tych ataków".

O lepszą puentę trudno.
Trwa ładowanie komentarzy...